Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeżeli go kochasz pozwól mu odejść. Jeśli powróci, jest Twój, jeśli odejdzie... nigdy Twój nie był.
"Mój Anioł"
Mój Anioł co wieczór
Pierze skrzydła w pralce
Zawiesza je troskliwie
Nad kuchennym piecem
Na gwoździu wbitym w ścianę
Wiesza aureole
I tak bardzo po ludzku
Włosy czesze przed lustrem
Rano wstaje jak wszyscy
Wkłada strój roboczy
Dzwoni z budki do Boga
I kłóci się o czyjeś jutro
A gdy wraca zmęczony
Od drzwi pyta o obiad
I zagłada do garnków
Całując mnie w ramie
Anioł nigdy nie upada.
Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie.
Człowiek upada i powstaje.
/Dostojewski/
...ja, po prostu ja...
elfik20@tlen.pl
Moje uzależnienia...
Odwiedzam...
Opowieści dziwnej treści (blogaski znajomych)
|
niedziela, 14 lutego 2010
Walentynkowo i trochę sentymentalnie.
Już ponad rok ze mną wytrzymujesz. Jesteś uroczy. Taki poukładany z Ciebie wariat. Totalny misz masz. Wiesz czym mnie zdobyles? Tym, że jestes taki zwyczajny.. a niesamowity jednoczesnie. I do dzisiaj nie wiem jak to robisz. Łukasz.. KOCHAM CIĘ WARIACIE. ***
niedziela, 31 sierpnia 2008
Hmm.. Dzień bloga.
Więć piszę, żeby nie było, że n ie napisałam. Jestem. Żyję. Obserwuję. Tylko jakoś sił nie ma by odezwać się. Jeszcze tu wrócę. ***
niedziela, 20 lipca 2008
Wolny czas...
W takiej ilości jaką mam go teraz (urlop) to pojęcie dla mnie obce. Praca, studia, obowiązki domowe.. Zrobiłam się nudna, skapciała. Każdą wolna chwilkę poświęcałam na przegladanie internetu... Gadu Gadu... (zaraza straszna) czy wyłapywanie ciekawych nutek coby w drodze do i z.. mi się nie nudziło. Plany urlopowe były, a jakże :) Ambitne jak cholera. Jak zwykle u mnie w takich przypadkach bywa niewypał straszny. Jeden nie dostał urlopu... drugi ma wcześniej obrone i musi się przyłożyć do nauki... a trzeciemu zachorowało dziecko i wczesniej wróciło z kolonii. Paczka sie rozsypała. Trudno. Zabiję czas sama. Pomyslałam: porządki. Nigdy nie było na to ochoty i rzeczy "do zrobienia w wolnej chwili" narastało. Szafa straszyła. Kiedyś nawet zemściła się na mnie wyrzucając z siebie szpilki obcasem skierowane w stonę mojej łydki.. ślad pozostał do dzisiaj. Bałagan też. Przez cztery dni wolnego zdążyłam: przenieść bałagan z sypialni do pokoju. I to dosłownie. Stwierdziłam, że wezme się za przeglądanie notatek. Od I roku tony kserówek, książek i wykładów leżało w skrzyni w sypialni i obrastało kurzem. Pomyślałam, że wezmę się za to ogladając tv i popijając wino. Jeden wieczór i pozycja z listy 'to do' będzie odfajkowana... Wino się skończyło, telewizja mnie znudziła, bałagan został w salonie i leżąc na ławie nadal straszy. Jak to dobrze, że rozgadałam wszystkim, ze wyjeżdzam na tydzień. Nikomu nie przyjdzie do głowy mnie teraz odwiedzić. Cały dzisiejszy dzień snułam się po domu (chwilowa depresja) myśląc o tym, że powinnam się uczyć bo jutro mam ostatni egzamin.. I cokolwiek bym nie robiła ta myśl sprawiała, że mój dół się pogłębiał. Zamiast przysiaść do książki (i ostatnim wysiłkiem zaliczyć to planowanie przestrzenne i mieć je z głowy) zastanawiałam się nad wprowadzeniem stałych zmian do mojego planu dnia. To co wymyśliłam bardzo mi się podoba. Ale znając swoją słabą silną wolę i skłonność do ulegania każdej pokusie, plan wydaje się być awykonalnym. - godz. 4 rano pobudka i szorowanie ząbków. Po wizycie w łazience zakładam spodnie od dresu, ciepłą bluze, skarpety i buty sportowe. Biore stoper, butelke wody mineralnej, klucze i telefon. I.. wylot z domu na godzine pobiegać leśnymi ścieżkami które mam nieopodal domu. - godz. 5:15 powrót do domu, prysznic, układanie włosów, makijaż i ubranie.. - godz. 5:50 wychodzę z domu na autobus... po czym wysiadam 3 przystanki wcześniej i pokonuje je pieszo. - godz. 6:40 - wchodze do biura, robię sobie herbatkę... sprawdzam pocztę... odwiedzam ulubione strony www (czyt. sprawdzam horoskop) - godz. 7:00 - 15:00 pracuję :) Efektywnie! W między czasie śniadanie (banan, jabłko albo szklanka maślanki), drugie śniadanie (garść pestek z dyni), herbatki slim figura (nadal wierze w takie bajki) oraz woda mineralna. - godz. 15:05 - 17:00 siłownia (głównie na mięśnie brzucha, ramiona i talię). - 17:20... wracam z siostrą z siłowni do domu (ona chodzi prawie codziennie) - 17:40 obiadokolacja (coś lekkiego na parze i duuuuużo wody mineralnej) Wytrzymam tak i za 2 - 3 miesiące będe sexy jak cholera :D W końcu Sylwestra chcę spędzić z American Boy z Chi Town (szkoda tylko, że to kuzyn). - 18:00 Rower...? Kurs tańca...? Fitness...? Basen...? Spotkanie ze znajomymi...? Ogladanie Tv...? Dobra książka..? Rozmowa z kims ciekawym na GG...? Nicnierobienie...? Ten czas pozostawiam tylko dla siebie :) Hmm, a może nie tylko..? ;) ***
niedziela, 13 lipca 2008
Moment... Jeszczę chwilę, musze się ogarnąć.. Momenciiiiiik. Już. Już jest lepiej.
Teraz tylko muszę czymprędzej odpukać trzy razy w niemalowane drewno. Nie chcę zapeszyć. Nie. Pozbierałam się - a może nie mówiąc "hop" zbyt wcześniej powiem: zbieram się. To dzięki K. Chociaż on nic o tym nie wie. I nie dowie się. Nie chcę zepsuć tej więzi która wytworzyła się między nami. Takiej naturalnej - przy koledze przecież mogę być soba. Nie muszę się podobać i zabiegać o to co myśli o moim tyłku w bikini. Nie zakocham się. Przerabiałam już to - bolało. Potrzebne mi jest jego zdrowe podejście do życia. I ten fun w jego oczach. Tak. Chciałoby sie tylko rzec - gdzie byliście przyjaciele moi...? ***
czwartek, 14 lutego 2008
Tak to ja...
Noszę się z zamiarem stworzenia cyklu notek o moim prawdziwym "ja". Spowiedzi z mojego życia. Może nawet zamieszcze tutaj kilka swoich zdjęć by udowodnić samej sobie, że nie jestem taka jaką G. mnie postrzegał. Dałam sobie spokój z nierealnymi planami. Skupiam sie na czyms co jest najwazniejsze dla mnie tutaj i teraz. Na tzw. szarej rzeczywistości - studiach, pracy, poszukiwaniach odpowiedniego partnera. Moje wczesniejsze przykazania... Wypełniam sumiennie wiekszośc z nich. Najlepiej mi idzie jeśli chodzi o dbanie o siebie, zdrowe odzywianie się i rozwijanie swoich umiejetnosci. O pracy nie warto wspominac. Stac mnie na coś lepszego. Mam 23 lata i zamierzam zawojowac świat. I nad tym tez pracuję. Z rzeczy dla mnie ważnych - zmieniam się :) ucze się panowac nad soba. Ostatnio nawet wybrałam się do psychologa. Praca którą wykonuje poniekąd mnie do tego zmusza - patrzac na rózne rzeczy nie można byc do końca normalnym. Pan psycholog okazał się być fajnym gosciem (niestety zajetym - o to tez zapytałam). Pokazał mi kilka cwiczeń na koncentrację, uswiadomił mi jakie wazne jest codzienne wyciszenie się i pokazał jak "szybko" i w kazdej sytuacji moge uzyskac "wewnętrzne opanowanie". Jedno jest pewne, już wiem co zrobić z urlopem który planuje na przełom kwietnia i maja. I nie.. nie bedą to Indie - nie chcę wyciszac się az do tego stopnia. Walentynkowy wieczór spedzam w towarzystwie moich wiernych kompanek - butelki rumu i marchewki do schrupania. (Ja nadal jestem zboczona - piszac to pomyslałam co jeszcze można zrobić z marchewka więc dodałam "do schrupania" tak na wszelki wypadek gdyby dla kogoś tak jak dla mnie nie było to oczywiste.) Do zoooo... Wkrótce. *** P.S. Upojnych walentynek :)
niedziela, 10 lutego 2008
niedziela, 25 listopada 2007
10 przykazań. 10 tak na początek.
Postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Nie wiem który to już raz, ale nie to jest teraz najważniejsze. Zawsze brakowało mi konsekwencji. Charakteru. Nie umiałam dociągnać tego do końca. Potrafie być perfekcjonistką jeśli chodzi o pracę, szkołę. Jeżeli tylko się postaram. Z tym też różnie bywa ale zastanawiające jest to, że sama dla siebie zawsze byłam w tle. Najważniejsze było wszystko poza mną. To co trzeba zrobić, to co powinnam zrobić, to co zrobić wypada. Brakuje mi zdrowego egoizmu. Postanowiłam zatroszczyć się o siebie. Stad moje postanowienia. Może nie noworoczne ale.. jak naucze się znajdywac na nie czas to prędzej czy później dojdą do nich kolejne aż w końcu przestanie być dla mnie problemem znalezienie chwilki na zrobienie czegos tylko i wyłacznie dla siebie - z czystego egoizmu. Oto one: 2. Solarium na poprawe humoru - tak łatwo można zapobiec depresji spowodowanej brakiem światła :) 3. Dobra książka, konkretny film i niebalane pismo :) czyż nie lepsze jest to od gapienia się w monitor? 4. Porządnie nauczę sie języka obcego. Na początek zabiorę się za mój kulejący angielski - 20 słówek dziennie to.. 100 słówek w tydzień :) Nie da się? A jak nie jak tak! 5. Zadbam o cerę. I o zdrowy sen. I zamiast kupic kolejny puder zapisze sie na siłownie. Nie ma jak naturalność. 6. Bede się ciepło ubierała - zdrowie to podstawa :) 7. Ewelina - nie zaniedbuj kontaktów towarzyskich. Dbaj o swoich przyjaciół! 8. Zdrowe odżywianie i moze jakaś racjonalna dieta :) 9. Rozpieszczaj sie na każdym kroku - przecież na to zasługujesz. Kwiaty w sypialni? Świece? Kąpiel z dodatkiem zapachowych nut? Czyż to nie przyjemne? 10. No :) i tak trzymaj! ***
niedziela, 11 listopada 2007
C.d.
A rozczarowanie wynika z faktu, że życie nie wygląda tak pięknie jak bym chciała by wyglądało. I nie jest takie łatwe jak mi się wydawało, że będzie. "Byleby tylko skończyć liceum i być dorosłą" - trele morele. Dorosłość wcale nie jest taka łatwa. Ide spać. Przecież sobie w łeb nie strzelę :( P.S. Plusem tego wszystkiego jest odnowiony kontakt z Ł. :) Tym od "foszków". Ten to dopiero świntuch jest :) Same błudne myśli ma w głowie :P A ja tu cierpiąca, eh... Odezwie sie w końcu? Nie odezwie? Moja miłość nadal milczy. Eh.. :( Dobranoc. Rozczarowanie życiem.
Co u mnie? W kilku punktach? Robiąc porządki w folderach znalazłam kilka ciekawych rzeczy wyłowionych kiedyś z sieci. Oto jedno z nich (coś dla miłośników zwierząt): Szkoda, że porzadki w życiu osobistym nie idą mi tak wesoło. * Głupi pomyśli, że tak ma być a mądry się nic nie odezwie :) ***
sobota, 03 listopada 2007
W poszukiwaniu drugiej połówki jabłka...
"Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. *** "Bajka o uczuciach" pochodzi ze strony: http://www.nastolatek.pl/pokaz.php?a=art&ida=2048
niedziela, 07 października 2007
Mój stresor ma na imię...
Na wstepie, nawiązując do artykułu z interii "Co Cię wkurza w pracy?" odpowiadam: przebrzydła, ochydła świnia, nic nie robiący i wszystko w dupie mający, podlizujący się do niewyruchanej kierowniczki gnojek, który myśli, że wszystkie rozumy pozjadał! Ughhhhhhhhh!! Ulżyło mi :)
poniedziałek, 16 lipca 2007
niedziela, 08 kwietnia 2007
...
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
środa, 28 marca 2007
czwartek, 01 lutego 2007
piątek, 26 stycznia 2007
Drzewa "osiwiały"
wtorek, 23 stycznia 2007
Co by tu napisać < myśli >
Caly dzień nosi mnie po domu, na szczęście za tydzień wracam do pracy. W weekend kolejny zjazd, ćwiczenia, egzaminy... jedna sesja nie zaliczona a już sie druga zaczyna ale jakoś przeżyjemy. Gdzieś wyczytałam, że studia to inwestycja, która powinna sie jak najszybciej zwrócić.. Tak, tylko, że wyższe wykształcenie w mojej pracy ogranicza sie do okolicznościowej nagrody i wymiany pieczątki na taką z tyt. magazyniera (mgr) przed nazwiskiem. Ale dobre i to bo jakby nie było to jest to dobra okazja do świętowania ;) Tak więc śnieg pruszy za oknem a Ewelinka cierpliwie odgania od siebie wizje: Za to zaopatrzona w zapas hebatki z melisą zasiada do biurka obficie "ustrojonego" wszelkiego rodzaju notatkami, ściągami, kserówkami (ale tylko w wydaniu 10x 10 % :PP) z zamiarem "inwestowania" w swoja wiedzę. W takich chwilach przychodzi mi na myśl opowieść o pewnym magistrze ekonomii, który szukał pracy w "Biedr..." yyyy w "Stonce" ale i tam go nie przyjęli bo JEST_DLA_NICH_ZA_MĄDRY_I_NIE_DA_SIĘ_WYCIULAĆ. Nic, wracam do moich wykresów ukochanych :) . * . * . * . ***
wtorek, 26 grudnia 2006
Potrzebuje pomocy.
Bo już sobie nie radze z tym sama. Rozkochiwana i rzucana przez jednego faceta. I tak w kółko.. Nawet będąc za oceanem potrafi nieźle namieszać. Ile można? Recepta? Puścić go klinem i nie dać się omotać kolejny raz. Tak, ale jak to zrobić? Może wiecie jak można znienawidzić mężczyznę? Toksycznego faceta, który się bawi ludzkimi uczuciami? Bo do mnie żaden argument nie dociera. Zawsze potrafie go wytłumaczyć. Że jest niedojrzały, głupi, dzieciak jeszcze, że sam nie wie czego od życia chce... Takich ludzi powinni izolowac od otoczenia. ... Nabrałam się kolejny raz.. Brak mi sił.. albo mężczyzny, który pokaże na czym polega miłość. Fuck him ;( ***
niedziela, 24 grudnia 2006
Święta, święta..
Życzenia Świąteczne 1. złożone Tobie (zwanej lub zwanemu poniżej: "Przyjmującym Życzenia") 2. przeze mnie (zwanego poniżej: "Życzącym"). Przyjmij proszę, z wyłączeniem wyraźnej lub domniemanej mocy wiążącej, najlepsze życzenia przyjaznych środowisku, świadomych społecznie, bezstresowych, nieuzależniających i neutralnych płciowo świąt przesilenia zimowego, celebrowanych w ramach tradycji wyznania religijnego albo praktyk świeckich wedle wyboru Przyjmującego Życzenia, w szczególności zgodnie z tradycją Bożego Narodzenia, Chanuki lub Kwanzy, z zachowaniem należnego szacunku dla religijnych lub świeckich przekonań lub tradycji osób trzecich albo ich wyboru niepraktykowania żadnych religijnych ani świeckich tradycji, jak również finansowo korzystnego, osobiście pomyślnego oraz medycznie nieskomplikowanego przebiegu ogólnie przyjmowanego roku kalendarzowego 2007, z zachowaniem należnego szacunku dla kalendarzy przyjmowanych przez mniejszości narodowe, etniczne lub wyznaniowe, bez względu na rasę, wyznanie, poglądy polityczne lub filozoficzne, kolor skóry, wiek, stopień sprawności fizycznej, wybór platformy komputerowej, lub preferencje seksualne Przyjmującego Życzenia.
Przyjęcie niniejszych życzeń oznacza jednoczesne przyjęcie następujących warunków i zastrzeżeń: § 1. Niniejsze życzenia podlegają dalszemu sprecyzowaniu, wycofaniu lub odwołaniu przez Życzącego bez zachowania jakichkolwiek terminów wypowiedzenia oraz bez potrzeby uzasadnienia. § 2. Niniejsze życzenia mogą być nieodpłatnie przenoszone przez Przyjmującego Życzenia w niezmienionej treści na rzecz osób trzecich. § 3. Niniejsze życzenia nie implikują żadnej obietnicy ze strony Życzącego do rzeczywistego wprowadzenia w życie któregokolwiek z wyżej wymienionych życzeń, a w szczególności nie stanowią oferty w rozumieniu odpowiednich przepisów prawa. § 4. Jakiekolwiek fragmenty niniejszych życzeń sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa należy uznać za niezłożone, bez wpływu na pozostałe fragmenty życzeń. § 5. Niniejsze życzenia nie mają wartości finansowej. § 6. Życzący gwarantuje działanie niniejszych życzeń zgodne z powszechnie przyjętym działaniem życzeń w zakresie dobrych wiadomości przez okres jednego roku albo do chwili wydania kolejnych życzeń świątecznych, którekolwiek z tych zdarzeń nastąpi wcześniej. § 7. Gwarancja jest ograniczona do wymiany niniejszych życzeń lub wydania nowych życzeń, bez potrzeby uzasadnienia przez Życzącego. Podpisano przez: Ewelina ***
piątek, 24 listopada 2006
Jestem w ciąży...
... urojonej. I co dalej? Kto zaadoptuje moje nieistniejąco dziecko? Dlazcego rośnie mi dupcia i mam mdłosci? Buuuuu... Zima idzie.. a ja jak kazdy ssak nabieram ciałka. Trzeba będzie zapisac się na siłowie.. zacząć chodzić na basen. A swoją droga.. ciekawie by było z dzieckiem, ktos chętny? Pomyślcie o tym Panowie... ***
sobota, 18 listopada 2006
Statusy żywcem wyciagnęte z prywatnego Gie Gie Aniołka...
Hmm.. rozpędu nabrałam.. to już druga notka dzisiaj. Cos widać, że pisanie mi idzie najlepiej w trakcie trzeźwienia ale o tym ciiiiiiiiii... Chciałam poruszyć temat opisów na GG. Fascynujących/durnych* opisów na GG. Wśród moich znajomych panuje tendencja "jaki nastrój taki opis" Dzisiejszym hitem jest "Ech kurwa te baby ......... DRAMAT!!" ale koledze wybaczymy bo.. (mimo iż kaleczy to nasze oko) jestesmy wyrozumiałe. Prawda dziewczyny? Denerwują mnie opisy typu: "U stomatologa, w kibelku, w urzędzie". Nastepnym razem ustawie sobie opis "u ginekologa" i nikt mnie nie ruszy... Wróćmy do mojej listy kontaktów...
Na koniec dodam tylko tyle: "Moją nieobecność na GG sponsoruje TYSKIE!!!" *** ______________________________________________________ * Tylko dla blondynek: odpowiednio skreślić czarnym markerem na monitorze. Smsowe rozmowy...
Siedze w domu i słucham rmfu. Pewien chłopak ma zamiar oświadczyć się dziewczynie na antenie radia. Pisze do wszystkich smsy żeby włączyli stacje. Juz po wszytskim odzywają sie smsy z komantarzami.. zaczynają się dyskusje małe i duże.. Ja: Eh, chyba sobie w łeb strzele. Marze o takim szacunku, o tym by być królową w oczach faceta. Kimś wyjątkowym a nie maszynką do seksu :( O: ...a ja bym chciał żeby we mnie zakochała sie sexowna królowa ...eh Ja: He he :P nie czaruj :* O: Tylko to mi zostało ;-) a tak na poważnie to sex jest jak powietrze - potrzebny by żyć (ideał to królewna nimfomanka ;-) P.S. Od razu widać, że facet jest zdrowy... ***
środa, 01 listopada 2006
Come back...??
Wczorajszy wieczór minął szybko.. za szybko.. Cały świat balował.. Halloween, cuda na kiju a ja.. cóż, jakoś nie miałam nastroju na zabawę. Może ma to związek z tym, ze rok temu o tej porze straciłam kogoś bliskiego... bardzo bliskiego. Ciężko jest i z dnia na dzień coraz ciężej.. praca daje w d.. studia i nawet w domu mnie męcza.. Coraz częściej myśle by zrobić cos szalonego.. kupić bilet w jedną stronę i wyjechać w ciepłe kraje.. Chodzić w krótkiej spodniczce z kwiatów i serwować drinki na plaży.. Żyć z dnia na dzień nie myśląć o jutrze. Tak, to jest to.. ja stanowczo za dużo myśle! Hmm.. wczoraj widziałam na ulicy swojego przyszłego męża... mężczyzna ok 27 lat, blondyn o brązowych oczkach, seksowne spodnie dżinsowe, marynarka i czerwona (mmmmm!) koszula, stylowy czarny płaszczyk i buty.. midowo-brązowe, do szpica.. stukające wraz z każdym krokiem. Gdy przypadkiem się na niego potknełam poczułam powalający zapach.. Ten facet mnie obezwładnił.. Miał w sobie to "coś". Książe, gdzie się ukrywasz...?? I dlaczego do cholery nosisz obrączke? Buuuuuuuuuuuu... ***
piątek, 06 października 2006
____/\_____/\_____/\_____/\_______________
Jesteś Promyczkiem na moich policzkach Delikatnie prześlizgujesz się pocałunkami I wchłaniasz mój smutek spijając go jędrnym złotem Jak bluszcz chłoniesz kropelki porannej dziewiczej rosy Ślady niechcianych dni nikną w miękkiej otchłani – zapomnij, jesteśmy! – szepczesz tak słodko Dajesz ciepłe słowa dla uśpionych bioder Pieszczotliwe posłuszne ci naręcza rozkoszy Gorących pocałunków ścieżki do wnętrza Tęsknotą piersi dotykasz mych ust Malujesz sutki w szarej pościeli czarów Milknę w dotyku chłonnego wilgotnego łona Twardnieje stałością pieszczoty w twoim wnętrzu I płonąć w instynktownym pożądaniu dodania - nie myślę – my? Zmysłowością odurzony Znikam w tobie szaleńczym - Najdroższa ……..Dla ciebie…. *** I cóż, że nie ukradłem dziś nic z tęczowej przestrzeni Żadnych kwiatów nie przyniosłem ci w zamian Nie posrebrzyłem ciała rogalikiem z gwiazdami Noc przecież słowiczy się nagim granatem Nie potrzebne mi już oczy zabrały dłonie Wtulając je w puch twoich włosów Tworzysz mnie pogonią języka dla języka Szukam odpowiedzi pomiędzy twoimi wargami Potykam się o rozchylone wrota zębów Nienasycony głodny w instynkcie nagi Zapamiętale kołysze się w tobie jak łódka W objęciach morskiej fali zanikam Nagi bezwstydny i słaby Przykrywasz mnie sobą Szepczesz - kocham, bo jesteś… Wiec bądźmy! Nim świat Zniszczy nasze sny…
*** Rozpylasz pode mną swe biodra gwiaździste Zamykasz uściskiem, jednoznacznym doznaniem Wprowadzając mnie w siebie - drżysz I ciało wyginasz jak most dla rozkoszy Nad kąśliwą rzeką rwącą wszystkie członki Jak kamienie bez opamiętania porywasz wszystko Słodkimi chwili zaplatam ramiona twych ud Byś mi była przestrzenia i treścią mojego życia Pryzmatem tęczy dla jutrzejszych słabości - Kochaj i nie pytaj już o nic... W. ***
niedziela, 16 lipca 2006
"Piękno Kobiety"
piękno kobiecego ciała. czyż można je oddać opisem? Nie można nawet gdybyś chciała. Możesz pisać kwiatem nieba, ziemskich rozkoszy snuć blasku nić - czerpać ze zdroju boskiego natchnienia albo wszystkich liryk gwiazdą być. Nie oddasz boskiego kształtu ciała, nie naszkicujesz smaku pełnych ust, nie przyrównasz tęczy do ciepła uda, powabu piersi nie wyrzeźbi nikt. I jeszcze oczu blask co w głębię bohaterów porywa i poetom sławę ściele w natchnieniu koloru zieleni Nad nimi włosów wiatr wiosnę gromi. Aksamitem skórę czuć a dłonie dokonują cudów. Palce zgrabne posążkami brązu wabią codzienne mężczyzn wyobrażenie o idealnej kobiecie. Nikt na świecie wierszem nie odda pożądania kobiecego ciała. Bóg postawił tamę dla swojego dzieła pióro jej nie przebije – próżna poeto nadzieja." | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||